Tegoroczne wakacje to dla mnie niewątpliwie spotkanie z kulturą. W całym tego słowa znaczeniu. Ciekawość świata skierowała moje kroki do stolicy światowej kultury i na mapie podróży pojawił się Nowy Jork.

Zafascynowana sztuką współczesną, rozkoszując się architekturą modernizmu nie mogłam ominąć MoMA czy Guggenheima. Zasobność i różnorodność zbiorów tych galerii niebywale mnie zadziwiła. Tak bogatych kolekcji nie widziałam w żadnym innym miejscu. Zebrane przez kolekcjonerów i filantropów z rodziny Rockefellerów, czy Solomona Guggenheima i jego żonę udostępnione obrazy i rzeźby są naprawdę imponujące.

Upajając się obrazami Pablo Picasso, Paula Cézanne, Edwarda Hoppera czy Vincenta van Gogha nieoczekiwanie pojawiły się myśli o tych wszystkich wielomilionowych transakcjach, dzięki którym mogłam tam stać oko w oko z mistrzami i podziwiać.

Z twórczością każdy wiąże inne wyobrażenie i inne emocje. Przyszło mi na myśl, że niezwykle trudnym jest zakwalifikowanie tego, co wzbudza nasze zaangażowanie emocjonalne w kategoriach prawnych. Duże wątpliwości wzbudza bowiem patrzenie na obraz jak na rzecz, którą możemy kupić.

Z prawnego punktu widzenia obraz „Panny z Awinionu” Pabla Picassa to towar, rzecz ruchoma, która może być przecież przedmiotem obrotu handlowego. Niewątpliwie tylko nie liczni mogą na taki towar sobie pozwolić. Jest to przecież dobro luksusowe, którego wartość szacuje się w setkach milionów dolarów. Oczywiście nie wyobrażam sobie obrotu takimi luksusowymi towarami bez właściwej, bezpiecznej umowy. Dlatego też oczami wyobraźni już śledziłam i analizowałam zapisy umowy i klauzule. Czy galeria może sprzedać? Na jakich warunkach? Jakie ma zabezpieczenia i ochronę? Jak ocenić  wartość? Czy sprzedaż następuje przez dom aukcyjny?  

Śmiało pomyślałam, że może kiedyś w przyszłości fajnie byłoby tak codziennie podziwiać kunszt malarski i taki towar luksusowy nabyć. Musiałam się poprawić, że nie aż tak luksusowy. Pozostawiając swoje marzenia w sferze fantazji z uśmiechem podążyłam dalej podziwiając inne, równie piękne dorobki kultury w Nowym Jorku.   

Jednak jednego jestem pewna – umowa to nie luksus. Jest obowiązkowa dla zapewnienia bezpieczeństwa transakcji i to nie tylko  tych dotyczących obrotu towarami luksusowymi. Aktywność zawodową warto układać umowami zapewniając stabilność i efektywność transakcji. Posługując się w biznesie umowami pokazujemy, że jesteśmy wiarygodnym kontrahentem i wzbudzamy zaufanie jako partner. Wielu przedsiębiorców marginalizuje znaczenie kontraktu w biznesie, chociaż tak naprawdę korzyści posługiwania się dobrze skonstruowaną umową jest wiele i to nie tylko takich które wpływają na bezpieczeństwo transakcji. Zapewniają asertywność finansową, kontrolę i wpływają na skuteczność w realizacji .  

Umowy dają przekaz na ile sami myślimy poważnie o swoich produktach i swoim biznesie.